poniedziałek, 30 czerwca 2014

Prolog

            Weszłam do domu, położyłam klucze na biurku, i od razu skierowałam się na górę, do mojego pokoju. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Kto by miał ? Pochowałam właśnie matkę, moją jedyną rodzinę. Ojca nie znałam. Odszedł od nas, gdy miałam dwa lata. Matka nigdy nie powiedziała mi kim był i gdzie teraz przebywa. Zresztą chyba sama nie chciałam wiedzieć... Tak jest lepiej.
           Weszłam do pokoju. Wyglądał tak samo jak przed pięcioma laty, kiedy w wieku dwunastu lat go opuściłam, aby wyjechać na drugi koniec świata. Szkoła z internatem w Hiszpanii. "Genialny" pomysł mojej rodzicielki. Teraz, gdy stałam tu, pośrodku fioletowego pokoju wszystkie wspomnienia wróciły. Poczułam smutek, żal i ukłucie w sercu. Nienawidziłam jej i siebie. Matki, za to, że opuściła mnie, kiedy najbardziej jej potrzebowałam. Siebie za to, że w ogóle istnieję. Nawet nie wiem jak to się stało, ale zaczęłam płakać. Tak po prostu. Jak małe dziecko, któremu rodzice nie kupili zabawki. Rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
Obudziłam się w nocy. Śnił mi się koszmar. Znowu. Wstałam, zeszłam na dół do kuchni, aby napić się czegoś. Zajrzałam do lodówki. Nie było w niej niczego ciekawego. "Trzeba będzie zrobić jutro zakupy" - pomyślałam. Nalałam sobie kranówy do szklanki, wypiłam ją i udałam się do krainy snów.


                                    *** Miesiąc później ***


- Gdzie tu jest kuchnia ?! - zapytał Matias, wchodząc do domu. Był moim nowym opiekunem. Trzecim w ciągu tego miesiąca. Po nagłej śmierci mamy stałam się nie do zniesienia. Mimo, ze nie łączyła mnie z nią głęboka więź czułam pustkę. Zupełnie jakby jakaś część mnie odeszła razem z nią. Niechętnie spojrzałam na nowych opiekunów. 
- Kolejni...- westchnęłam.
           Matias sprawiał wrażenie standardowego biznesmena. Miał na sobie ciemny garnitur,mimo zimy okulary przeciwsłoneczne, a w ręce trzymał wypchaną po brzegi skórzaną teczkę. Na pierwszy rzut oka wyglądał na dość nudnego, nieciekawego faceta.W przeciwieństwie do jego siostry, która zaraz na wstępie ledwo przeżyła zderzenie ze szklanymi drzwiami, myśląc, że postawiłam wokół domu pole siłowe on chyba używał mózgu. powoli przeniosłam na nią spojrzenie. Miała na imię Jade. Pierwsze słowo jakie przyszło mi na myśl gdy ją spotkałam to: świruska. Od momentu w którym przekroczyli próg mojego domu zastanawiałam  się jak sąd mógł powierzyć opiekę nade mną takim oszołomom ? Oni sami potrzebowali opiekuna!!!!!
- Służba zaparzyć mi zielonej herbaty!- wrzasnęła Jade, która po kontakcie z drzwiami nie odzyskała jeszcze zdrowych zmysłów. Świadczyły o tym słowa, które następnie wypowiedziała.
- Matias zadzwoń po fryzjera!!!!!!!
- Po co ci fryzjer?- spytał Mati, zdejmując okulary.
- No przecież przy zderzeniu zniszczyła mi się fryzura.- Jade w rozpaczy uderzyła głową o hebanowy stolik.
- Chyba twój mózg uległ autodestrukcji. Choć nie wiem czy może wybuchnąć coś czego nie ma.- mruknął Matias, próbując ją powstrzymać przed zrobieniem krzywdy sobie i otoczeniu.
- Wybuch??!!! Ależ Mati, po wybuchu potrzebuję relaksu. Zamów mi wizytę w spa.- spostrzegła mnie schodzącą ze schodów - Ej ty! Zrób  mi zielonej herbaty!
Rozejrzałam się wokół siebie, chcąc zobaczyć do kogo mówi. W tym momencie spostrzegłam w drzwiach sylwetkę Diego. Chciałam mu otworzyć, ale ubiegł mnie Matias.
- A ty kto?-spytał wymachując mu przed oczyma okularami.
- Diego. Przyjaciel Violetty. - odparł chłopak, wyciągając dłoń na powitanie.
- Mati ? Kim jest Violetta ? -  rozległ się głos za plecami mężczyzny.
Nogi się pode mną ugięły.  Jak można mieć tak niskie IQ???!!!
- Violetta to nasza podopieczna,  ptasi móżdżku.-wyjaśnił od niechcenia Mati, po czym odwrócił się w moją stronę i spytał:
- Co on tu robi ?
- Diego po mnie przyszedł. Idziemy na imprezę urodzinową do Ludmiły, naszej przyjaciółki.
- Mati a nie powinniśmy spytać dokąd ona idzie ? - olśniło Jade.
Matias zignorował pytanie.
- To mogę iść ?- zdegustowana padłam na sofę.
- A będzie wyżerka ? - zdziwiona pytaniem Matiasa odparłam:
- Taaaak...
- To idę z tobą.
Diego spojrzał na mnie pytająco. Na jego ustach pojawił się tłumiony uśmiech.
- Alee... - wyjąkałam zdruzgotana. Gorzej być nie mogło.
- O Mati! Mati Ja też idę z wami ! - dorzuciła Jade poprawiając włosy.
Nie dość, że ta para dziwaków miała czuwać nad moim bezpieczeństwem dwadzieścia cztery  godziny na dobę, chcieli jeszcze chodzić za mną jak cień. Schowałam głowę w dłoniach.  A to był dopiero początek...





          
________________________________________________________

Hejka ! To nowa historia Leonetty pisana przeze mnie (Sally) i Domnę. Będzie to opowiadanie fantasy. To jest prolog. Są w nim Violetta, Jade i Matias. xD          
                   Zapraszamy do poznania nowej historii Leonetty. ;)